di end, de bigining - fak 2011, hjer koms da 2012 !!! (2011-12-30)


Ha, a co, podsumowanie roku. Nie o najlepszych płytach, bo przecież Wasz ulubiony zepsół nic w 2011 nie opublikował i nie o najgorszych, bo ileż tu wymieniania by było, wszystkie do bani zasadniczo. Poza obadwiema EPkami Pomorzan, rzecz jasna, no te to wiadomo, w ścisłej czołówce wszelkich podsumowań (tych nie kupionych oczywiście, tylko uczciwych, szczerych, reszta, wiadomo, korumpacja i spisek). Ale że to ważny był rok dla Osy, to i podsumujemy se go tu zara we paru zdaniach, akapitach, czy tam tomach.

No dobra, to od początku. Roku w sensie. Czyli na sam wpierw, już w styczniu, po koncercie w Olsztynie opuścił nas Porek. Szymek czyli, trębacz. Tego w planie zasadniczo nie było i zadziwiło nas to, za to już dzień po tym wydarzeniu nastąpiło, zaplanowane jak najbardziej odejście Grocha. Czyli kolejny już raz wystąpiliśmy w gdyńskim Uchu, gdzie po raz pierwszy w historii polskiej sceny ska perkusista grał na samym sceny przedzie i wylewnie był przez nas (i Was, siewie) żegnany. Grochu wyjechał se na emigrację, ale ostatecznie już wrócił. No ale tymczasem my już batożyliśmy nowego bębniarza, czyli Kanistra. Ten jest z nami po dziś dzień i się nigdzie nie wybiera. Za to wybrał się następca Porka, czyli trębacz Heniek, który to już w lutym debiutował w naszych szeregach w szczecińskim RojalDżezKlabie, ale jego romans z nami potrwał jedynie do końca czerwca. I tak oto, w obecnej chwili, Wasz ulubiony zespół radzi sobie bez trąbki. Za to z puzonem. Cuś za cuś. Do składu już w pełniejszym wymiarze, nie jak dotąd na gościnnych raczej zasadach, dołączył Jarek Ważny. Bo wcześniej zagrał z nami we Warszawie (gdzie się osiadł był kiedyś tam i gdzieśmy się poznaliśmy, gdy dmuchał jeszcze w The Bartenders) jakiś numer, dwa, ale już w kwietniu trzasł z nami regurarną trasę, podczas której nie było zmiłowania żadnego i dymał cały koncert, wszystkie 153 utwory (tak było w Gliwicach, Wrocławiu, Krakowie i Gorzowie). Potem rozdziewiczaliśmy świnoujście. No niby tak blisko rodzinnego nam Szczecina, ale jakoś przez tyle lat nie było okazji wystąpić w tym kurorcie nadmorskim. Tak się spodobało, że wróciliśmy tam już po pół roku (czy jakoś tak). Pozdrawiamy, ze okazji korzystając, świnoujskiego potentata koncertowego, Łajka. Błona pękła też (eh my to lubimy te koncerty pierwsze, w miejscach nowych, ciaśniutkie takie, delikatniusie, ale pasji pełne) w 2011 w Rzeszowie, Greifswaldzie, świdwinie, Darłowie i Ornecie. Oooo, tu się zatrzymać należy, bo to wiekopomne wydarzenie, nie ma to tamto. Polski ska festiwal! A co! Nie gęsi my, czy tam kaczki. Pierwszy taki festiwal, mamy nadzieję, że nie ostatni. Ha, no tam to się działo. Warto było czekać (taaak, wiemy, że w Łowiczu też był kiedyś taki fest, ale bez nas, nie liczy się). Całusy ślemy organizerom tego wydarzenia i wytrwałości życzeń moc. Niech nam rośnie ska scena! My to już dziady, ewentualnie jakiś honorowy patronacik już tylko, ale była świeża krew na naszych szlakach przez Polskę wiodących: sprawdźcie se Las Melinas (płytę wydali niedawno) choćby czy The Balangers. Albo The Mugshots jeszcze. My już możemy do trumien się układać, miszon komplit, jest narybek, nie umrze ska nad Odrą i Wisłą tak prędko. Du de ska!

No to koncertowy temat jeszcze, żeby wyczerpać: dwie fantastiś sztuki jeszcze machnęliśmy w 2011: Dni Morza w naszym ukochanym Szczecinie, czyli marzenie każdego zespołu zachodniopomorskiego, no wyżej już w Szczecinie nie podskoczysz, 15 lat na to czekaliśmy. A potem bardzo godnie reprezentowaliśmy Wielkie Pomorze w Rosslau, na This is Ska. Aa, no i jeszcze z cyklu 'gig w dziwnym miejscu': wystąpiliśmy na pokładzie Daru Pomorza, pozdrawiamy komendanta tej jednostki pływającej, Króla Artura! Ale, wiadomo, że każdy koncert dla Was to sama rozkosz, tym się karmimy przecież. Kochamy Was! Dziękujemy za Waszą obecność! i za pieniądze wydane na bilety i badziewie z naszego sklepiku.

No ale jeszcze odejście ostatnie, najważniejsze. Dopiero co zasadniczo miejsce miało, jeszcze kundelek.pl się rozpisuje o tym. Alicja. Chlip chlip. Nieodżałowana, świeć tam panie nad jej saksofonem i strunami głosowymi. Już nic nie będzie takie samo.

To dopiero rok, co? Dawno już takich ruchawek w składzie Waszego ulubionego zepsołu nie było. Ciężki przed nami orzech tera. Bo jak to tak, kto nam tak zapieje? Ano zobaczymy, zobaczycie. Ale nie żeby tam zara broń składać, gdzie tam. My już tak w to pitolenie wjebani, że się koks, seks, hera, szlugi chowają, te się da w ośrodkach gdzieś poleczyć, a tego grania to nigdzie nie chcą się podjąć wychwaszczać z organizmów. Beznadziejne przypadki.Tak więc już za chwilę ruszymy z kastingiem, pierwsze chętne już próbują sztuczek wszelkich. Dzwonią, przysyłają zdjęcia roznegliżowane, pod oknami nam serenady wyśpiewują. Ale my niewzruszeni, wiadomo. W praniu nam powychodzi co i jak. Saksa też byśmy przyjęli, jakby co, trąbkię może jakąś, jak jacyś chętni są, to odzywajcie się (vespa.ska@gmail.com), przekazujcie zaintereszonym dmuchawcom. No.

Plany mamy dalekosiężne, a co. Przede wszystkiem będzie EPka, słuchowisko-horror-makabra. Ale cicho, żadnych szczegółów, bo przecież złodzieje pomysłów na każdym kroku, ani się obejrzymy a 'makumba ska' jakaś się pojawia. Nabiera prodżekt kształtów powoli, będzie, nawet jak nas 5, co się ostało ma to tylko płodzić, damy radę. I se jeszcze gości pozapraszamy. Orkiestrę całą. Pełen album nowy też się rodził przecież, te składowe rypnięcia, co chwilę nam dezorganizowały prace, ale tak zupełnie w miejscu to przecież nie stoimy. Póki co jednak, jeszcze parę sztuk Alicja z nami wykona. Już za misiąc niecały w pełnej krasie (czyli normalnie Vespa + Ważny) zagramy we Wrocławiu (20.01.2012), Katowicach (21.01.2012) i Poznaniu (22.01.2012). Potem, 10.02.2012, Alicja pożegna się ze swoim enerdowskim fanklabem w Dreźnie i jeszcze jeden gig w Szczecinie (1.03.2012) i szlus. A my cały czas będziemy się pocić, żeby już za chwilę wyskoczyć z nową, lepszą Vespą. A pocić się będziemy w naszej brandniunajnowszej salce prób! Bo i tu zmiana nastąpiła, po 4 chyba latach przeprowadziliśmy się dwa piętra wyżej. Grzyba nie ma, większe pomieszczenie, obok nerdy grają w rpg, palarnia z fotelami, biuro do obsługi interesantów. Wypasik. Sie gra - sie ma.

No to jeszcze na koniec okołovespowe tematy, pokrótce: nasz poboczny projekt bigbitowy, Pomorzanie (Wasz drugi ulubiony zepsół), na początku roku z nieocenioną pomocą Darka Kabacińskiego zarejestrował swój debiutancki materiał. W kwietniu wydaliśmy EPkę "Mocne Uderzenie", do ssania za friko, se poszukajcie, posłuchajcie, jak nie znacie jeszcze. A w listopadzie wydaliśmy "Mocne Uderzenie II", czyli drugą EPkę. I zagraliśmy trochę koncertów. No bigbit. W planach kolejne sukcesy artystyczne i komercyjne. Kmą! Aha, ale i tu nie obejszło się bez bolesnych rozstań - Pomorzan opuścił Maciek, czyli Długi, zastąpił go Lorek, czyli Siwy. Wypatrujcie Pomorzan w swoich miastach. Kmą!

Zapuściliśmy za to Wielkie Pomorze. Ale obiecujemy, że w 2012 zrealizujemy wreszcie zaległe projekty: emo, rock-opera, łorld mjuzik, dżez, synthpop. No może nie wszystko na raz, ale spoko, coś tam wreszcie wyrzygamy. Niestety prześwietne felietony radiowe Grześka i Piotrka (czyli basa i gitary Vespy), "Okiem osy", dokonały żywota. Zbyt kontrowersyjne jednak były, radio pod naciskami przeróżnych kancelarii prawnych postanowiło nas zawiesić. Prawda w oczy kole. Ale całe archwium w necie jest, zawsze se można rano do kawki włączyć. Tandem ten za to (czyli Grzesiu i Piotr) już za chwilę zadebiutuje w roli (tadadadadam) producentów muzycznych! Obejmą swą troskliwą opieką pewien zespół, który nagra pod ich skrzydłami najlepszą (po wszystkich albumach Vespy, oczywiście) polską płytę ska 2012!

Ale elaborat, ja pierdziu. Gratulujemy wytrwałości wszystkim, którzy se jeszcze nie odpuścili i wciąż przesuwają oczęta swe za tymi robaczkami. Życzymy Wam wszystkiego najnajnajnaj we nowym roku. Podobno ostatnim w dziejach ludzkości. No cóż, życie to jest życie. Niech się Wam darzy.

Kooooochamy Waaaas!

Twój ulubiony zepsół,
Vespa.



zmiany (2011-11-28)


kolejne, rzec by można, już dawno nie działo się tak wiele w Waszym ulubionym zepsole. Ale najpierw może wyjaśnienia słowo, bo strona niniejsza odrobinę martwą się wydaje, a wszystko to przez grupę hakerską anonymous, która ciała dała i się nie wywiązała z obietnic swych, w których tyle nadziei pokładaliśmy. Niestety, fejsbuk istnieje nadal, ba, w siłę nawet rośnie, wobec czego wszelkie nasze bieżące wydarzenia tamże są omawiane. Czyli koncerty, ploteczki, głupie zdjęcia i filmiki, głupie teksty i pyskówki internetowe, które tak sobie cenimy. Ale te wiekopomniejsze wydarzenia to jednak tu ślad jakiś mieć muszą, toteż piszemy teraz właśnie, bo zwrotny punkt się w historii zepsołu właśnie wydarzył. No ale po kolei.

Że Kanister Grocha na bębnach zastąpił, to już wiecie. Że Heniek Porka zastąpił aż ostatecznie zstąpił to też. Obecnie w naszej sekcji dętej (pierdolniętej) dyma Jarek Ważny, jak dostaje urlopy w swych macierzystych formacjach Kult i Buldog. A że tam fabryczka pracuje pełną parą, to nie za często mamy tą przyjemność niewątpliwą gościć go na scenach i estradach przez nas podbijanych. Choć ostatnio dzielnie dmuchał z nami Warszawie, Szczecinie i Świnoujściu. No i ten szczeciński koncert tera na tapetę weźmy, bo oto i nowina. Na koniec tegoż Alicja nasza przeukochana (no i Wasza też, wiadomo) zafundowała nam niespodziankę. Wjechał tort piękny, normalnie trzy piętra, logo 'vespa' na szczycie samym, pyszniutki, że hej, dzięki Ania za upichcenie go (czy co tam się ze tortem robi? piecze? smaży? gotuje?). I pirotechnika z niego płomieniami piekielnymi strzelała jak sie patrzy. A Alicja w jakąż gadkę rzewną, że to już 16 lat w tym zespole się męczy. I że najlepsze lata życia zmarnowane. I że już dość, koniec, finito, szlus, amen, howgh, powiedziała. Czyli odejście oznajmiła. Ze zespołu się znaczy. My trochę nie skumali na początku, nie za bystre z nas chłopaki, wiadomo, tośmy bisa zagrali i zaczęli torta żryć i jakoś tak po chwili do nas dotarło dopiero. I aż nam ten torcik, choć pyszny przecie, w gardłach utknął jakoś i do dzisiaj tkwi. Rzewnymi łzy zapłakaliśmy, bo jak to? tyle lat, tyle dni, tyle prób, koncertów, kłótni, pochlaj, tańców, wypraw, kilometrów za nami, że jak siostra nam przecież była. Albo i lepiej, bo wiadomo, jak to się z rodziną wychodzi najlepiej na zdjęciu (pod warunkiem centralnej pozycji, by odciętym nie zostać). Ala!!! dziękujemy bardzo za te lata wszystkie, eeh, no słów tu brak na wyrażenie żalu i miłości tej całej do Cię! Żaden zepsół nie miał i mieć nie będzie takiej wokalistki (i saksofonistki też przecież). Najlepsza! Zresztą, co tu gadać, sami wiecie. Wszystkie inne pieniaczki, wyjce to się mogą schować, nasza Ala rulez! Kochamy Cię!!!

I co tera, jak żyć? Przed nami narada poważna wewnętrzna jaki kurs obrać. Czy przyjmiemy do składu Kasię Kowalską, co się prosi od lat? czy może z Marylką płytę nagramy? a może jakiś talent odkryjemy wielki za chwilę? Póki co Alicja wywiąże się ze wszelkich zobowiązań koncertowych, jakie Vespa powzięła: zagra z nami w krakowie (16. grudnia), wrocławiu, katowicach i poznaniu (w styczniu już) i 1. marca w szczecinie. Ale my już ogłaszamy wszem i wobec, że przyjmiemy saksofonistów, trębaczy i innych dmuchaczy w instrumenta dęte. I jak jakaś wokalistka chce się mierzyć ze spuścizną, to niech wali. Ale łatwo nie będzie.



znów w trasie, kolejny bębniarz, "mocne uderzenie"! (2011-04-11)

czyli nastała chwila wiekopomna i oto kolejny wpis (bo nie nius już raczej, te to już zasadniczo tylko na fejsbuku, chociaż ten niedługo wejdzie na giełdę i sprawa się rypnie, jak z majpejczem) na Waszej ulubionej stronie Waszego ulubionego zespołu! Zasadniczo to ta średnia jakoś strasznie się nie prezentuje - co dwa miechy coś jest, no i długie jakie i jakieś!

Do rzeczy: wracamy on de rołd! Czyli po dłuższej przerwie, kolejny już raz, ładujemy się do blaszanej puszki na kółkach i wyruszamy w drogę, by spotkać się Wami - naszymi ukochanymi, no wiadomo. Najpierw Gliwice, potem Wrocław (tak, bez sensu, zygzaka robimy), Kraków i na deser Gorzów. Ten (wydłużony trochę, bo od czwartku) łikend będzie debiutem Heńka w terenie, ale w sumie to kolejnym już jego koncertem, za to absolutną pierwszyzną będą występy Kanistra! Czyli następcy Grocha, którego niniejszym przedstawiamy w krasie pełnej. Perkusista ten znany jest już doskonale szczecińskiej publiczności - wycierał swym dupskiem stołki już w rozmaitych składach, na dzień dzisiejszy stanowi podporę takich bojsbendów jak ODC czy Cekinowy Mrok. Oczywiście jest niezwykle uzdolniony, doświadczony i piękny. I, co najważniejsze, zaniża nam średnią wieku (choć nie tak jak Heniek). No ale, ale to nie koniec: otóż, myli Państwo, w tej czterodniówce towarzyszyć nam również będzie Jarosław Ważny! Czyli puzon, którego przepiękność brzmienia możecie podziwiać na naszej ostatniej płycie, "Starsi grubsi itd." Ważny już raz w Warszawie stanął u naszego boku na scenie, wykonując jakieś 5 piosenek czy coś, podrygiwał też z nami jak w tvnie małpowaliśmy, tym razem będzie pełnoprawnym elementem naszej sceno i choreografii i wykona nomalnie całą sztukę. Albo jej większość przynajmniej grubą. Czyli dęciaki zagadajo jak ta lala, bez gadania, no już dawno tak nie było u nas, że trójca dmucha. A sylwetki (pokaźnej, swoją drogą, Alicja już ćwiczy biegi w szpilkach 32 cm, żeby górować na scenie) Ważnego zbytnio przybliżać Wam chyba nie trzeba: bartenders - kult - vespa. tak się robi karierę na scenie niezależnej! Czekał chłopak, kręcił się wokół największych, aż spotyka go wreszcie nagroda i zasila skład najważniejszej grupy w kraju. No.

Ale to nie koniec koncertowych naszych podbojów, oblukajcie inne daty, bo tam i świnoujście (for de wery ferst tajm!) i Poznań i do frojnde też jedziemy nach Grajswald. Iiiiii this is ska zaliczamy! Czyli festiwal w nrd, ska. A i polski wreszcie festiwal ska też - Orneta (to ci dopiero, tam to się będzie działo). I już już prawie stoimy na wieeeelkiej scenie łudstoka! ale to prawie, jeszcze mogą nam świnię podłożyć świnie jakieś, spiskowcy, zdrajcy.

No a z innej beczki: wystartował pełną już parą nasz poboczny projekt bigbitowy - POMORZANIE. Tu i tu można ssać debiutancką EPkę "Mocne Uderzenie", tutaj teledysk.

No. To tyle. Chwilowo.
Kochaaaamy Was!



heeeenryczek! (2011-02-18)


no to, Panie, Panowie przedstawiamy Wam już oficjelnie zupełnie nasz najnowszy zabytek. nabytek. odkupiliśmy go od zaprzyjaźnionego bigbendu, młody, utalentowany, nieokrzesany taki diamencik brylancik jeszcze. ale my go już skrzesamy, aż zapłonie jako te zmysły dziewcząt, fanek naszych przekochanych, we poniedziałek pod sceną. strzygały tam, widzieliśmy. Henryk jakiś specjalnie przed debetem swym scenicznym spięty nie był. Prawdę mówiąc zawiedliśmy się trochę, licząc na jakieś nerwowe zapaści, drżenie rąk czy tam kolan, niekontrolowane wydalanie multiotworowe. Zimny i pewny siebie Henryk nie zważał na krytyczne spojrzenia publiczności (co poniektórzy wykrzykiwali nawet imię, którego nie wolno wymawiać, na szczęście służby porządkowe szybko załatwiły sprawę) i dmuchał co sił. Dziękujemy wszystkiem, którzy zdecydowali się spędzić ten poniedziałek w naszym wątpliwym towarzystwie. A tu se zdjencia oblukajcie. Dżeeeez! Bunga bunga!



jeden tydzień dwie sztuki jedno miasto (2011-02-11)


czyli: już we poniedziałek najbliższy, 14 lutego (urodziny Zbyszka - zostań jego ziomem na fejsie!) zapraszamy wszystkich w stałych i ciekłych związkach poli, mono, homo, hetero, onano, sado, masio, nekro, kopro i zoo oraz wszystkich singlów, epków i longplejów na jedyne w rodzaju swym antywalentynki 2011! Najwilgotniejsza noc w mieście! Przesiąknięta miłością, tryskająca gorącą fontanną uczuć i ociekająca lawą pożądania. W programie (a nie tylko my tam występujemy, no ale nie oszukujmy się - gwoździem jesteśmy bez zdań dwóch, nawet młotkiem), specjalnie dla Was, znalazła się kupa rzadka niespodzianek niespotykanych. Nie bez znaczenia dla nas jest też miejsce, w którym stanąć nam przyjdzie (na scenie): rojaaal dżeeez klaaab! W różnych spelunkach graliśmy w szczecinie, ale tam to się nam jeszcze nie zdarzyło. Dlatego też Wasz ulubiony zepsół z tej podwójnej (dwubatnej rzec by można) okazji przygotował ska-operę instrumentalną zatytułowaną "Die Liebe" (libretto w skrócie: on i ona kochają się, ale on wpada w ręce złego demona Onana i oddala się od niej znacznie [czyli jest sam, solo, solówka - podstawa dżezu, dogłębna analiza gatunku], ale wkrótce okazuje się, że demon Onan nudzi się i słabnie ogólnie, on wraca do niej, kochają się, wielki finał - bunga bunga, reżyszeria - Anna Augystynkiewicz, wstęp - Jarosław Kaczyński). To będzie pierwsza kompozycja, reszta niespodzianek niech zostanie zagadką, chociaż jedną zdradzimy jeszcze przed poniedziałkiem - na antenie szczecin.fm latają zajawki takie krótkie (nie ma na to innego słowa? to jakieś lamerskie jest. jest inne słowo na 'lamerskie'?), gdzie zachęcamy do przyjścia (no może tam zaraz do przyjścia, do kupienia biletu, można nabyć już je w klubie i nie przychodzić, to będzie takie bycie z nami sercem) na te antywalnewtyłki. Jedna i druga zapowiedź so już na necie, reszta bedzie i w jednej z nich opowiemy o specjalnym "konkursie pocałunku". A jak już o radiu: na naszym jutjubie wciąż i wciąż przybywa kolejnych odcinków "Okiem osy" - sprawdzajcie, słuchajcie, Wasi ulubieni prowadzący dwoją się i troją, by zabawić swym dowcipem niezrównanym i zadziwić spostrzeżeniem błyskotliwym.
no.
to część pierwsza zaledwie.
już po paru dniach od walnewtyłek, we piątek, 18go zagramy znów sztukie. Zaprzyjaźniony (tfu) artysta szczeciński Patryk Brodniewicz węrnisaż robi. Znaczy się, że wystawę otwiera, obrazy powiesi. W alter. A ponieważ jesteśmy inspiracją dla niego nieustającą, to poprosił nas o muzyczne tegoż wernisraża okraszenie. Z rozkoszą dziką przyjęliśmy to artystyczne bardzo wyzwanie. Najpierw przedyskutowaliśmy, co chcemy stworzyć, dużo używając słów kończących się na 'izm'. Potem się pokłóciliśmy o pieniądze, które mamy nadzieję dostać od urzędasów na realizację projektu. A jak zaczęliśmy grać, to nam wyszła taka muzyka do wind, ale do wernisaży. Nowy gatunek w sumie początkujemy. Taka muzyka tła dla sztuki. "Niezmiernie istotnym jest nie narzucać się zbytnio z dźwiękami, prioryjtetem jest bowiem percepcja i rejestracja wizualizacji proponowanych przez artystę" - to fragment takiego manifestu "Dobra 2011", co sobie od razu napisaliśmy i już składamy wniosek o fundusze. Tak więc jedyny to w swym rodzaju koncert będzie, nie z piosenkami normalnie (no może paaaarę), tylko z pitoleniem do kotleta, tzn do konsumpcji. Sztuki. Czyli że percepcji czy coś. Za friko normalnie, wiadomo - wernisraż.

i na koniec: achtung achtung! zwłaszcza serdecznie zapraszamy na poniedziałkowy koncert wszystkie starsze panie (25+)! W szeregach Waszego ulubionego zepsołu zadebiutuje nasz najnajnowszy członek! Członeczek właściwie, taki jest malutki, młodziutki, słodziutki. kto to? kto tam? na czym gra? przyjdź zobaczyć sama!



olsztyn, gdynia - dziękujemy!
Zmiany w składzie - cd - Porek is ałt!
(2011-01-25)


bo i tu i tu było na tyle dobrze, że musieliśmy najcięższe działa wytaczać celem zakończenia tych żenujących spektakli. czyli doszło do tego, że i w nowym andergrandzie i w uchu wykonaliśmy utwór, który zwykle ucina wszelkie dyskusje na temat "jeszcze jeden" (bywa, że występuje ten zwrot w nieznającej litości dla podstarzałych muzyków wersji "jeszcze siedem". jeszcze czego!) - "polenmedsien" z repertuaru uwielbianego przez nas (i jakieś 80 milionów niemców) Heino. zazwyczaj po tym numerze już nikt nie chce, żebyśmy grali dalej. i o to chodzi, o to cho. ale wykonanie tej piosenki świadczy również o gorącym i wilgotnym przyjęciu publiczności. czyli swego rodzaju nagrodą też jest. taką sm może trochę (wyjątkowo nie chodzi o showbiz monstaz), bo niby bolesną, ale przyjemną jakże. dla nas na pewno. ze odbiorcą to różnie bywa. w nrd zwłaszcza. no tośmy tera obnażyli sekrety dramaturgicystycznego scenariusza naszego szoł. ale co tam, zaraz pojedziemy jeszcze bardziej.

tak więc oficjelnie bardzo dziękujemy prześwietnemu zespołowi SKAUCI za jakże doborowe towarzystwo na scenie. i szefostwu andergranda za zaproszenie, ewie i maćkowi za podjęcie tej niewyżytej części zespołu w późniejszych godzinach wieczornych. Karolowi z ucha też za zapro dzięki i Majstrowi za fachowe nas podjęcie (co by nie gadać - a gadają, ooj gadają - człowiek jest już prawdziwą legendą wśród zespołów przemierzających nasz kraj z koncertami). no ale Wam przede wszystkiem, publiczności nasza najnaj - kochamy Was!!!

no. ale jeszcze jedne słowa podziękowań wysłać w eter chcemy, tyle że wewnętrzne takie bardziej. Panie i Panowie, Wasz ulubiony zespół skurczył się podczas tego łikendu dość znacznie. Po raz ostatni wystąpili z nami Grochu (o czym już poniżej wspomnieliśmy, pisząc co, jak, gdzie i za ile) i - a to może zaskoczeniem być trochę, bo i dla nas było - Porek. Nasz przeuzdolniony trębaczo-tancerzo-wokalisto-wszystko zdecydował się opuścić szeregi Vespy nagle i niezwłocznie. oprócz kasy (która zawsze przecież jest tłem dla wszelkich zmian personalnych we wszelkich zespołach) poszło też o artistyczne różnice - zdaniem Porka, nowopowstające piosenki (bo pracujemy już przecież nad nowym albumem, a co, żeby nie było) nie pozostawiały dostatecznie dużo miejsca na jego solowe popisy. ale zespół to zespół a solo, wiadomo, każdy by chciał (w tantiemach za prawa wykonawcze ma się ekstra punkty za solóweczkie). z nieocenioną pomocą Zakładu Fizyki Kwantowej Instytutu Fizyki Teoretycznej i Astrofizyki na Uniwersytecie Psychotronicznym im. Sydonii von Bork w Szczecinie wyliczyliśmy, że średnie solo instrumentalne w utworze o długości 3 minuty 24 sekundy powinno zająć 0,4827342q3243 minuty (przyjęty model utworu: t+zw+ref+zw+ref+s+t3+ref = hit2x∞, gdzie "t" to temat główny, melodia się znaczy, "zw" - zwrotka, "ref" - refren [no to wiadomo, chyba by gupi nie wiedział tylko], "s" - solo, "t3" - mostek). i takie też rozwiązanie zdecydowani byliśmy wprowadzić w życie. niestety Szymon (czyli Porek), po wielomiesięcznych konsultacjach ze swoim agentem, postanowił, że nie wyraża zgody na zasadę "każdemu po równo". Domagał się dominacji swych solówek, co zresztą zrozumiałym jest, bo solówkowiczem przednim był i jest. nie chciał słyszeć o realizowaniu swych ambicji w ramach solowego albumu (Showbiz Monstaz okazało zainteresowanie takim projektem i zgodziło się już nawet na 12-płytowy box). Wobec stanowczego "nie" ze strony naszego menażdżera, Zbyszka Czereśniaka, który jako doświadczony działacz szołbiznesowy zna się na rzeczy (cyt.: "najpierw daj solówek więcej grać, potem osobny pokój na trasie, potem nie chco żryć tego co reszta, aż wreszcie trzeba do nazwy jakąś literkę dodawać, bo do sondu idzie z płaczem; dasz łyka a ci całą butelkę wychla. grzdylem śmignie dwa razy i po bronku, już ja znam takich") Porek postanowił podążyć własną drogą artistyczną. Zaraz też słowo w czyn zamienił - w Gdyni zepsół Vespa zagrał już jako kwintet (tu można se oblukać, na 2.26 wchodzi pożegnalna solówa - skoro już o nich mowa - Grocha, zasadniczo to chyba cały koncert wrzucił niejaki MsDrummerX, kancelaria Zawacki & Zawadjacki złożyła już doniesienie do prokuratury).

no tak to, tego, wygląda. obadwu chłopcom chcielibyśmy bardzo podziękować za wspólne chwile. niejedno razem przeżyliśmy i złotymi zgłoskami zapisaliśmy się w historii polskiej estrady. Porek nagrał z nami 3 (!) płyty, bo pożyczyliśmy go ze skambo jeszcze na sesję do 'bujaj się', choć pełnowymiarowym członkiem zespołu został nieco później. Grochu natomiast pojawił się u nas zaraz po wydaniu 'potwora', ale żeby nie było - wielkim i niekwestionowanym jest jego wkład w 'starszych grubszych bogatszych'. Obydwaj panowie stanowili ważne elementy naszego ambitnego, pobocznego i długofalowego projektu Grupa wyTwórcza Wielkie Pomorze (polubto!). Słowem - żal. Wielki i wszechogarniający. A może jeszcze kiedyś, hej / staniemy na scenie wspólnej? kto wie, niezbadane, kto wie. Tymczasem, łezkę roniąc skrycie / se mówimy: takie życie!

i na koniec zacytujemy jeszcze Łazęgi z Czarnego Szlaku, żeby tak się optymistyczniej zrobiło:

Póki pałę masz jak dzwon - szoł mast goł on!




2.0, trasa, ZMIANY W SKŁADZIE!!! (2011-01-20)

Aniśmy sie szposzczegli a tu nam strona zdechła. No prawieże. Ta, co teraz sie w nią gapicie. Ci nieliczni, którzy pamiętają jeszcze czasy, gdy po "www" padały słowa inne niż facebook (czyli majspejs na przykład). Ale my nie mamy złudzeń. Minie fejsbuk, minie majpejcz, mikrosoft może i minie, my zostaniemy. Jednakowoż jakoś musimy się do zmieniającej rzeczywistości dostosowywać. Elastycznym być, mobilnym, kreatywnym, dyspozycyjnym, z łatwością nawiązującym kontakty, umiejętnie współpracującym z grupą ale i samodzielne zadania chętnie wykonującym (zainteresowania: muzyka, joga, podróże). A to wszystko dla Was! Bo co?! Booooo... Kochamy Was!!!

I dlategoż też takąż aktywność na naszym fejsbuku wykazujemy. Bo podobno jak go nie masz, to weź se załóż. Długo sceptycystycznie podchodziliśmy do tego medium, ale nas przekonało w końcu (nie bez znaczenia była okrągła sumka przelana nam przez tego Marka Zugerbajsztenga czy jak tam temu, co zrobił tą nasząklasę po angielsku, już nawet film o nim jest, widzieliśmy na tych złotych kulkach, co rozdawali ostatnio w Bewerli). No i tam już raczej więcej piszemy niż tu. I filmiki zamieszczamy głupie. I głupie komentarze. I głupie zdjęcia. Więc sprawdźcie to i nie zapomnijcie kliknąć "lubię to"! (patrzcie, już nawet nie namawiamy, żebyście kupowali nasze płyty, tylko klikali jakiś guzik, co za czasy, eeh).

No ale do rzeczy. W trasę znowu jedziemy. Znaczy się na dwójeczkie tylko, ale zawsze. I uwaga, tera szok będzie:

Grochu is ałt!!!

Ostatnie dwa koncerty w szeregach zespołu Vespa! Najprzystojniejszy perkusista w Polsce zdecydował się opuścić formację, która dała mu sukces, sławę, pieniądze, spełnienie zawodowe i twórczą satysfakcję. Omamiony czczymi obietnicami jakiś cwaniaków-menadżerów-rodaków-w-Londynie opuszcza Polskie i jedzie do londka. Kariere będzie robił. Ta. Na pewno. Jeszcze przyjdzie w łache. Ale nie, no co tam, przecież nie mamy żalu. W ogóle. Ani ani. Czy ktoś się spodziewał czegoś więcej po, tfu, perkusiście? I to jeszcze magistrze-perkusiście?!? Gdzie tam, jak tylko na pierwszą próbę przyszedł, to wiadomo było co za jeden. No i wyszło bydło z worka. Smrodliwa zawsze sprawiedliwa. Z blejdem kariere zrobi, ta. Znowu trzeba będzie na akumulator zbierać, bo nie ma jak do domu wrócić, łabędzie żreć, pieniądze pożyczać.

Tak więc, kochane dziewczęta, w ten łikend ostatnia szansa wsmyrnąć się za naszym przystojniaczkiem na bakstejdża. Poprosić o pałeczkę na pamiątkę, autograf, buziaka, wspólne zdjęcie (aha, Grochu na tej jemigracji nie dojada ogólnie, schudł, zmizerniał, no ogółem to już w ogóle nie jest taki przystojny, poza tym pracuje ciężko na zmywaku i postarzał się bardzo, więc w sumie to nie ma co żałować).



W świnta nie robim! (2010-12-20)

Musimy sprostować, gdyż się pojawiły pewne informacje kłamliwe bardzo a o nas traktujące. Panie i Panowie, tak jak w temacie - w świnta nie robim! Czyli dnia 25 grudnia (hej kolęda, kolęda) niestety nie gramy żadnego koncertu, bo przecież wiadomo, że dla nas rodzina jest najważniejsza a poza tym to przebywamy już przecież na wakacjach zimowych (na nartach we himalajach, na plaży ciepłej filipińskiej, we fjordach na polowaniu na renifery i te urocze, mięciutkie foczki, no każdy se gdzieś tam pojechał, sprawdźcie pudelka, tam już pewnie jakieś fotosy są). Więc pomimo pełnego poparcia z naszej strony szczytnej idei koncertu 'szczecin razem' zdementować musimy wszelkie plotki o naszym pojawieniu się 25 grudnia na scenie u boku skambomambo i dużej grubej mamy.



to były ciężkie dni, (2010-11-29)

to były ciężkie dni / za nami 1000 kilometrów gdzieś / i chociaż już nie raz / zdarzyło tak się nam / to bólem pierwszym jakby czuć ten czas / ta rara ram ta dam ta rara ram ta dam / ta rara ram ta rara ram tam tam / ta rara ....

taka piosenka na początek, wiadomo na jaką melodię chyba. a jak nie wiadomo, to też fajna przecież, rymuje sie, pod koniec zwłaszcza.
Eh, ile to już my nie jeździli w świat, do Was! Eh! no ostatnio to nie, raczej. Te 4 dni z Wami wyzwoliły w nas całe mnóstwo energii. I emocji. Różnych. Dziękujemy Wam, że przyszliście, że jesteście, no wiadomo, kochablablamy Was!
i wierszyk na koniec, dla odmiany:
Teraz przyszedł czas
by do środka spojrzeć w nas
żeby stanąć chwilę choć
tego pędu zmniejszyć moc

Ten pęd to wiadomo - zły, taki, karierowiczowski, bezrefleksyjny. Zatem udajemy się już (każdy z nas gdzie indziej) do naszych oaz spokoju, domostw ciepła pełnych, willi i jachtów, apartamentów i farm hodowlanych. A Wam, kochani, zostawiamy absolutnie najpierwszy odcinek waszej ulubionej audycji radiowej "Okiem osy!". Wigilijny i mocno już archiwalny, tzn rok ma prawieże, ale wiadomo: błyskotliwy dowcip, ciekawa tematyka i urokliwi prowadzący. Sprawdź to! A w środę już aktualny odcinek, cieplutki, andrzejkowy.



OKIEM OSY w sieci! (2010-11-25)

wreszcie! Panie i Panowie, z wielce wielką przyjemnością prezentujemy coś, na coście czekali tak długo! Czyli nasze perełki eterowe, audycyjki, felietoniki nasze, najlepsze. Wasi ulubieńcy prowadzący już teraz do uruchomienia TU - w każdej chwili, z miejsca każdego na świecie, żeby koić wasze uszy zmęczone zgiełkiem i hukiem, żeby miód lać Wam, słodzić ale i szokować, prawdę obnażać, podniet dostarczać. Dzisiej, czyli czwartek rano, odpalamy wczorajszy odcinek o naszych przygodach na promie "szlezwik". I tak już co tydzień będzie: we czwartki rano wrzucamy odcinek świeży, czyli ze wczoraj (środy 19.30 przypominamy, że "okiem osy" absolutnie na żywo na antenie Szczecin.fm). Ale że my już te brednie od prawie roku wciskamy, to i archwium się nam zrobiło spore. No i to archiwum od pierwszego odcinka będziemy udostępniać w poniedziałki. Czyli w najbliższy poniedziałek nasz absolutnie najpierwszy "okiem osy" a we czwartek ten co we środę. I tak do końca świata. I jeden dzień dłużej, bo przecież wrzucamy dzień po emisji. Ten świeży, ze wczoraj.



"Hej, hej, daleka drogo!" (2010-11-24)



Hej, hej, daleka drogo! (G)
Hej, hej, zielony lesie! (G D)
Hej, hej, głęboka wodo! (a C)
Hej, hej, serce nas niesie! (D G)

tak se będziemy już jutro śpiewać w drodze na tak wyczekiwane przez nas spotkanie z Wami. Eh, ileż to już minęło kiedyśmy ostatni raz na te ścieżki kręte ruszali. Zwłaszcza, że się jesień, zima na dobre, depresja zaczęła. Co sprzyja zadumie, refleksji. A na to to nie ma jak dobra piosenka! Najlepiej na żywo, w wykonaniu Waszego ulubionego zepsołu. Zapraszamy!
Dziewczęta w listach do nas pytają się, co się stało z jednym z ich ulubieńców, Grochem (jednym z pięciu ulubieńców, raczej gdzieś w ogonie tego rankingu). Że w telewizorze już go nie było (bo Mateusz był - wynajęty człowiek z zespołu zaprzyjaźnionego, Turyzm, szczecińskiego a jakże, który to ostatnio dołączył też do naszego sajdprodżekta, Pomorzanie) a i wcześniej, w Szcznie na premierze klipa Nosek walił. W bębny się znaczy, o perkusistach cały czas mowa. Otóż, drogie fanki talentu Artura! Wkrótce wróci on z trasy z Janem Garberkiem i w Wwie już cieszyć oczęta Wasze rozmaślone będzie. Ale, póki co, w łodzi-bydgoszczy-toruniu-chojnicach zagra z nami (tam tam da ra ram ta dam): Bobik! Ależ gdzież nie grałż ten zasłużonyż jakżeż dla szczecińskiej sceny muzykant! Żeby tylko Podobno i Idiots Bravos wymienić, z tych, co największe sukcesa święcili. Bobik już od dawna czyhał na dogodny moment, by zająć miejsce Grocha. I ma coś, czego nie ma żaden perkusista w Polsce, tfu, na świecie! Solówka w jego wykonaniu zmiażdży Was i jeszcze na wstecznym przeciągnie, no zaniemówicie, oniemiejecie, przyjdźcie, zobaczcie!



Do widzenia, tefałen (2010-11-15)


z żalem żegnamy (no do czasu) naszą ulubioną stację telewizyjną. Jeszcze długo w pamięciach naszych pozostanie ciepłe wspomnienie tej jakże przemiłej wyprawy. Specjalny wagon w expressowym pociągu InterCipy (w miarę możliwości unikamy podróży samolotami, zmęczeni już odrobinę ciągłymi skokami między kontynentami, turbulencjami i katastrofami; i chociaż Michał 'Wiśnia' oferował czarterek, to grzecznie odmówiliśmy), 12 limuzyn (po jednej na członka waszego ulubionego zespołu i po jednej na jego/jej instrument) i 40-osobowa świta powitalna, no dywan czerwony ze złotymi frendzelami, szampan na dworcu, krótkie oficjalne powitanie na placu defilad, przejazd marszałkowsko (triumfalny) i bankiet w pałacu, no wiadomo. Nuda. Odznaka "Zasłużony działacz kultury RP" dla Porka i drętwa kolacja (dużo dziczyzny, za dużo). Ale potem! Uuh, w hotelu. Też bankiet na naszą cześć, ale tu już sami swoi. Koks, wóda, no ordży. I po chwili do studia, ten występ, trochę zdjęć (my niechętnie raczej, ale już tak tam nas prosili, że tak fajnie w tych białych wyglądacie, no choodź), potem jeszcze otwarcie konferencji i podpisanie porozumienia w Stoarcie i after w amatorskiej. No przednio było. I bez tych wzmacniaczy wszystkich i grania w ogóle to nawet lepiej, na luzie. Podobało się wszystkim raczej.



Dzień dobry tefałen! (2010-11-02)


dzień dobry, narodzie! dzień dobry, Polsko! dzień dobry, bezrobotni, gospodynie domowe, lenie śmierdzące i obiboki, przebywający na zwolnieniach lekarskich, matki z dziećmi do lat 3, pracownicy drugiej i trzeciej zmiany, frilanserzy od siedmiu boleści, pisarze, muzycy i inni (tfu) artyści, wszyscy, którzy oglądają telewizję o tak absurdalnej porze, no takiej tuby tośmy jeszcześmy nie mieliśmy! Czyli [ta da da dam]: już w czwartek ten najbliższy, czyli 4. listopada w okolicach godziny nooo tak 10.50 (w środku nocy czyli, z rana samiusieńkiego, o świtaniu rzec by można) Wasz ulubiony zespół objawi się na ekranach odbiorników telewizyjnych we programie Dziń dybry TVN !!! to pierwszy absolutnie raz, kiedy zgodziliśmy się (no nie bez wątpliwości, w końcu jesteśmy zespołem niezależnym bardzo i alternatywnym niezmiernie) stanąć przed kamerami ogólnopolskiej i ogólnowogóle stacji telewizyjnej. Bo tych propozycji to już bez liku było, żeby nie było. Ale dopiero teraz uznaliśmy, że odbiorca taki akurat wart jest wyprawy do stolnicy, zwłaszcza, że stacja stawia i czarter i hotel i bankiet i kilo koksu na łeb. Bo u Kupy Powiatowego to już chyba jednak wieś jest pod napisami grać (choć tu też pewnie będziemy stanowić tło dla wymienianki kto to tam kogo nie ubrał i czego nie zasponsorował). Ale dziń dybry to co innego! Dla takiego widza to warto! Tłuc się na tą prowincję, całą noc na bankiecie w hotelu się męczyć, żeby świeże mieć spojrzenie o poranku i potem z powrotem jeszcze. I to wszystko dla Was, naszych ukochanych! Włączcie zatem swoje odbiorniki w czwartek o 10.50 i nie regulujcie ich, bo to co uźrzycie to prawda sama (chociaż ful plejbek).



Vespa jak Junak? i zdjęć parę tyż (2010-10-28)


no rozumiemy, że dobre to były intencje, ale wyszło jak zwykle. Żeby nas - gracji ostoję i wdzięku, szykowności i wysublimowania, symbol polotu, letkości i w ogóle zwiewności jako ten zefirek delikatny znad morza bałtyckiego, lica Wasze, fanów naszych ukochanych delikatnie smagający tfurczością znakomitą do Junaka porównywać? Ciężkiej maszyny, głośnej i topornej, no koparki prawie że wśród jednośladów? No chyba tylko ratuje to porównanie fakt, że i my i Junak ze Szczecina. A porównanie to popełnił Szymon Wasilewski w artykule "Bez kompleksów" na łamach Kuriera Metropolitarnego, dodatku do Kuriera Szczecińskiego opublikowanym a opisującym jakie to w Szczecinie wspaniałe zespoły grają. Zupełnie nie rozumiemy, czemu w ogóle tekst nie jest nam w całości poświęcony. Ale sprawdźcie to, my póki co konsultujemy się z kancelarią Marecki & Marecki & Marecki na ile można pozwać Kurier.
No i mamy też odzew na apel o zdjęcia z piątkowego koncertu - dziękujemy Justyna!

I jeszcze krótki przegląd recenzji znanych krytyków, uczestniczących w naszej piątkowej gali koncertowej:

Tomasz Małyshko (znany znawca i krytyk muzyczny i filmowy, animator kultury, prowadzący Dyskusyjny Klub Klubowicza "Limonka"): Ten koncert to majstersztyk!

Piotr Reydak (znany znawca i krytyk muzyczny, gitarzysta grupy Dick And A): Ten koncert przekonał mnie do grania na trzeźwo: cóż za precyzja! każda chwila idealnie wypełniona dźwiękiem!

Cezary Szczepanikowski (znany znawca i krytyk nie tylko muzyczny, animator kultury i restaurator): Jestem szczęśliwy, że mój lokal wreszcie miał okazję gościć na swej scenie najważniejszy zespół polskiej estrady. To był prawdziwy zaszczyt podłączyć im kabelki.

Aaaaa jeszcze na sam już koniec... albo nie, o tym za chwilę jednak, bo to zasługuje na osobnego niusa, więc drżyjcie bezrobotni i gospodynie domowe, bo już za tydzień (ta dam ta da dam [narastająca, złowróżbna muzyka])...



Dzię-ku-je-my! (2010-10-26)

bardzo za liczne przybycie w piątkowy wieczór do Alter. Było gorąco że hej, się lał pot strumieniami i z nas i z Was. Grali my strasznie długo chyba, bo ostateczny koniec naszego występu to 00.41, więc zwłaszcza wielkie podziękowania dla tych, którzy do samego końca (a nawet i dłużej) z nami wytrzymali. A jak tylko jakie zdjęcia dostaniemy (masz jakieś? to ślij - vespa.ska@gmail.com) to opublikujemy.
A w sobotę Pomorzanie (Wasz drugi ulubiony zespół) też się napocili w Gryfinie - zobaczcie jak bardzo.



Wielki Finał SGB World Tur 2010!!!
i Pomorzanie w Gryfinie
(2010-10-22)

Już już dzisiaj zagramy dla naszej ukochanej, szczecińskiej publiczności! (no żeby nie było: cała nasza publiczność jest ukochana, nie tylko szczecińska). Długo to przez nas moment wyczekiwany, bo SGB World Tur 2010 tak naprawdę nie miało pełnowymiarowej odsłony szczecińskiej. Aż wstyd przyznawać, ale taka prawda marna ta. Nie żeby w ogóle Szczecina nie było na trasie SGB - tu ją przecież zaczęliśmy, tyle, że w studiu koncertowym Polskiego Radia Szczecin. A tam wiadomo - krzesełka, drętwota, zakaz palenia, tańczyć niestosownie trochę, no i transmisja lajf antenowa, to nie można sobie było zbytnio pozwolić. Ale dzisiaj? To co innego, zuuupełnie. Będą dwa sety (żebyśmy za bardzo się nie zadyszyli), łącznie piosenek to ze 30 normalnie zagramy, same hity, jak zawsze. A potem tańce, hulanki, swawole. Niestety Pate nie dojedzie, to lipa akurat. Ale ale: wobec zaistniałej sytuacji powołaliśmy do życia Swingers Club Szczecin Sound System. Za tą nazwą kryjemy się my zasadniczo i nasze przebogate zbiory muzyczne. Ale żeby nie było, że znowu tylko sallibrałn leci na zmianę z ringdingiem i tylko to ska i ska i rege, no nuda słowem jednym, to selekcja na dzisiejszy wieczór na słingach się skupi, dżampapblusach i innych takich wynalazkach. No do tańca to na pewno będzie, sprawdźcie to.
Aaaaale to nie koniec. Bo już nazajutrzu (czyli w sobotę) Wasz drugi ulubiony zespół - Pomorzanie - wystąpi w Gryfinie! I tu też zapraszamy bardzo serdecznie, zwłaszcza, że wstęp wolny. Pub "Wrota do sławy", ul. szczecińska 7, godz. 21.00.



Prawdziwy romans (2010-10-14)

czyli absolutnie najnajnajnajnowsza piosenka! Wykonana po raz bardzo pierwszy podczas naszego mini-koncertu anplagt z okazji premiery klipa i singla. Nie w całości co prawda, bo Zbigniewowi Czereśniakowi coś tam się w przyciskach w aparacie pomieszało, no chłopina nieobyty do końca z nowoczesnymi technologiami. Ale kawałek i to ten większy jak najbardziej się zarejestrował, więc z przyjemnością go Wam prezentujemy.
Ruszył też już pełną parą nasz fejsbuk, czyli idziemy z czasem, postępem i osiągnięciami. Klikajcie, że nas lubicie, no i śledźcie, bo tam różne różności dodawać będziemy. I nie tylko tam. Ponieważ Zbigniew skończył właśnie lekturę podręcznika "Nowoczesny markieting dla wyjątkowo opornych i ociężałych umysłowo: poradnik dla średniej kadry menedżerskiej" i powyciągał z niej przeróżne wnioski, to i nasz kanał jutjubowy i powstający i nie mogący trochę powstać blog już wkrótce ożyją niczym trupy w klasykach Dżordża A. Romero.
Mamy też dobrą wiadomość dla wszystkich fanów naszych felietonów "Okiem osy". Wczoraj wasi ulubieni prowadzący (czyli Grzegorz Kupicha i Piotr Markowski, czyli nasi gitarzysta i basista) zadebiutowali na antenie radia Szczecin.fm. Bo wcześniej nas zwolnili z PRS - wiadomo, prawda, jaką odkrywaliśmy w "Okiem osy" w oczy bodła niejednego i prędzej czy później stać się to musiało. Ale nie ma tego złego! Od teraz, dzięki gościnności audycji środek Miasta, "Okiem osy" co tydzień, w środę o 19.30!!!
I już niedługo archiwalne audycje wszystkie wrzucimy do sieci i na bieżąco te aktualne dodawać będziemy.
No to na koniec jeszcze: wywiadzik taki, dla gery.pl, bo chyba wcześniej nic nie wspomnieliśmy.
Aaaa i jeszcze zupełnie na koniec: już już już niedługo Wielki Finał Starsi Grubsi Bogatsi Tur 2010!!!



Premiera! (2010-10-08)

Światowa! Podwójna! Przedwczoraj w późnych godzinach wieczornych /dlatego też tak późno piszemy tego niusa; klipa wrzuciła już wcześniej izraelska firma hostingowa zajmująca się tym waszym ulubionym serwisem o waszym ulubionym zespole; a my się odespać musieliśmy po orgietce co sie zowie ze Swingers Club Prenzlau i dostawie z Boliwii od zaprzyjaźnionej firmy Snow Flake/ po raz pierwszy pokazaliśmy światu nasze najnowsze arcydzieło. Filmowe tym razem. Ale i muzycznych też arcydzieł, choć w mniejszym już stopniu naszych, remiksujących bardziej, był to wieczór. Jak było można tu se obejrzeć. Ale to obrazki tylko, nie czuć od nich tej wspaniałej atmosfery, którą zawdzięczamy wszystkim Wam, którzy przybyliście tego dnia na naszą riliz party - dziękujemy, kochamy Was! Oczywiście nasze pierwsze w historii podejście do grania anplagt okazało się gigantycznym sukcesem artysticznym, no wiadomo.
Ale to w Szczecinie, na miejscu, u nas, a przecież Wy, nasi fani ukochani, zamieszkujecie wszelkie świata zakątki. Więc do rzeczy, już tak łorldłajd:

z przeogromną przyjemnością przedstawiamy Państwu:

nasz brand niu najnowszy teledysk

(czyli premiera po raz pierwszy)

&

nasz brand niu najnowszy singiel

(czyli premiera po raz drugi, do trzech razy sztuka, sprzedane)

Oglądajcie, ssijcie, a jak kolekcjonujecie (i jeszcze was nie wsadzili) to kupujcie. Indżoj!



Panie, Panowie, Szczecinianki, Szczecinianie!
(i przyjezdni też)
(2010-09-15)


Zapraszamy Was na jedyną w swem rodzaju premierę najnowszego teledysko-singla Twojego ulubionego zespołu! (Vespa czyli). Środowym wieczorem, 6-go października w szczecińskiej klubokawiarni Alter Ego, po raz pierwszy w historii Ziemi, zaprezentujemy Wam absolutne arcydzieło europejskiej kinematografii muzycznej - wideoklip do piosenki "To tyle dziś kosztuje", pochodzącej z naszej ostatniej płyty "Starsi grubsi bogatsi". Ten genialny obraz zrealizował niezwykle słynny szczeciński reżyser teledyskowy, Filip Tymczyszyn, znany ze współpracy z największymi tuzami polskiego rapu i nami. Początkowo niechętny oferowanemu przez nas honorarium, przeczytawszy scenariusz naszego autorstwa, uległ jego czarowi i podjął artystyczne jakże wyzwanie realizacji klipa. Ze skromnym budżetem 4,7 mln ojro, jednak przy pełnym zaangażowaniu (a co tam, poświęceniu!) zespołu i 164-osobowej ekipy firmy Genuine Cinematographics udało się nam, po 8 miesiącach zdjęć na 3 kontynentach i orbicie okołoziemskiej i przerzuceniu 40 ton sztucznego śniegu ukończyć Teledysk 100-lecia!!! 3 minuty i 37 sekund, które raz na zawsze zmienią oblicze współczesnego kina! Zapomnij o "Thrillerze", "Avanturze" i całym tym picu na wodę z 3D! Ten klip wgniecie Cię w na czym tam siedzisz.

Ale to nie koniec premier. Z perwersyjną przyjemnością przez większość wieczoru katować Was będziemy 4 piosenkami, które stanowią zawartość najnowszego naszego singla. A właściwiej rzec: 4 wersjami jednej piosenki, bo o "To tyle dziś kosztuje" się rozchodzi i jej 3 remiksy, popełnione przez szczecińskich twórców zaprzyjaźnionych. Jako trak nr 2 na singlu pojawia się coś, co nawet remiksem nazwać trudno - przekazanie śladów do "To tyle..." prężnej szczecińskiej ekipie rapowej Spółdzielnia/Ogarnijsie.pl zaowocowało powstaniem nowego zasadniczo numeru "Każdy chce to mieć". Na bicie autorstwa słynnego jakże producenta Matheo reprezentacja Spółdzielni w postaci Winiego, Reny i Soboty w najlepszym stylu mamrocze o płatnej miłości. Trak nr 3 to remiks przyrządzony przez DJa Twistera, nr 4 to wywracająca oryginał do góry nogami wersja Zombiego. Jedna piosenka a tyle radości! Do singla dołączony jest też wspomniany wyżej teledysk, a płytkie będzie można sobie nabyć na miejscu w bardzo promocyjnej cenie. Oczywiście edycja jest wielce limitowana i singli właściwie już nie ma. Ale nie bój nic - już następnego dnia, 7-go października cały singiel do ściągnięcia na naszej stronie.

Nie koniec to jednak atrakcji. Premierze towarzyszyć będzie spotkanie z twórcami filmu - czyli sztywniacke pytania publiczności do reżysera, aktorów, oświetleniowców i kaskaderów. I nie zabraknie tego, co lubicie najbardziej, czyli króciutki lajf. Ale że nasz perkusista Artur "Grucha" Grochowski gra obecnie światowe turne u boku czołówki norweskich dżezmenów i nie może pojawić się 6-go w Szczecinie, to postanowiliśmy porwać się na wykonanie paru piosenek bez niego w wersji anplagt, czyli bez prądu, czyli na trąbkę, saksa, dwa pudła (tzn gitary nieelektroniczne), wstyd (harmonia czyli) i tamburyn. I na deserek już absolutnie - Spółdzielnia na żywca wykona "Każdy chce to mieć". Po części artystycznej rozmowy kuluarowe i bankiecik zakończony orgietką, przygotowaną przez zaprzyjaźniony Swingers Club Prenzlau.

Zapraszamy niezmiernie serdecznie!



We're back, madafakers! (2010-08-20)

Powoli się podnosimy. Starsi Grubsi Bogatsi Tur 2010 zmiażdżyła nas wszystkich. A kiedy kończy się trasa i w perspektywie pojedyncze tylko koncerty... nachodzą nas wątpliwości. Gdy turneee trwa karmimy się Waszą miłością, wraz z jego końcem zaczyna brakować nam paliwa... Bo tym właśnie są dla nas spotkania z Wami. Kochamy Was.
I przepraszamy. Że zwątpiliśmy. Że nasze te, ega, pozostawione same ze sobą (tzn, że na próbie na przykład, tylko my, no że Was tam nie ma) chcą być większe jedno od drugiego. To rodzi konflikt. Konflikt zły, dża mówi. Ale już nie mogliśmy ze sobą dłużej, bez Was... I dlatego Zbigniew wysłał nas na odwyki, osobno każdy, ale w Szwajcarii w sumie wszyscy, bo tam najlepiej podreperowują (Alicja od razu sobie zrobiła parę naciągnięć, Grochu też odsysał). I potem na terapię. To było trudne dla nas wszystkich, teraz już rozumiemy siebie wzajemnie, potrafimy się tak wczuć, że sobie wyobrażamy co Porek teraz myśli, takie mieliśmy ćwiczenia. No ciężko. Ale warto było. Powstał piękny film, "Taki tam potwór", zobaczycie sami. Dokument tego trudnego dla nas wszystkich czasu.
Tak więc wracamy. Silniejsi. Może refleksyjnie teraz to brzmi trochę, ale nie penajcie, my wiemy, że chcecie inaczej, żeby głupawa była. Będzie. Ale czasami pozwólcie nam pokazać nasze prawdziwe, ludzkie oblicza. Słabości. Tak jak teraz.
Jutrzejszym koncertem w Morzycznie chcielibyśmy podziękować Wam wszystkim, że jesteście. Że wierzycie w nas. Że kupujecie płyty, przychodzicie na koncerty. Ostatnie wydarzenia zmieniły nas wewnętrznie, no ta terapia. Spotkajmy się jutro wszyscy nad brzegiem jeziora i porozmawiajmy o tym. O życiu. O miłości. I o dupach.



specjalne oświadczenie prezesa (2010-04-28)

spółki Showbiz Monstaz Records, Zbigniewa Czereśniaka:

Fanki i Fanowie! Pomimo wielu mych napomnień zespół wasz ulubiony nie napisał nic na stronie. Ja sobie osobiście sam zdaje sprawie, że lubicie to czytać i im mówiłem, żeby napisali dlatego. Bo jak napiszą, to potem zawsze płyty zaczynają się sprzedawać a już długo stoi. Ale ten, co w łordzie jest biegły najbardziej powiedział, że nie napisze, bo ma dość zespołu. Reszta nie za bardzo umie, to ja pisze, Zbigniew. Sytuacja sie ma nie najlepiej: oni (zespół to znaczy) już nie mogą patrzyć sie na siebie, tak się już nie lubią. To przez ten samochód, bo jako prezes im powiedziałem, że koniec z samolotami, bo kryzys jest i już tak nie płacą za te bankiety, co dzwonią, żeby zagrali ci. I za długo godzin w tym busie jednym już przejechali ze sobą ciągle. I ten, co na gitarze gra ostatnio pobił się z tym co na fortepianie (ja przepraszam, nie pamiętam nigdy, jak się nazywają ci w zespole). To się już nie odzywają i obaj powiedzieli, że odchodzą. Ten z kolei od trąbki pokłócił się z tą, co śpiewa i ona powiedziała, że też odchodzi. To wtedy ten od perkusji powiedział, że on załatwi innych, żeby grali, na co ten, co na tej drugiej gitarze gra powiedział, że on wywala tego od perkusji i rozwiązuje zespół wogóle. Ale te dwa ostatnie koncerty zagrają, bo już umowę podpisali na szczęście, że pomyślałem wcześniej.



płyty dają !!! (2010-04-28)

jedna z naszych najbardziej ulubionych stacji radiowych, ulicznik, przygotowała dla swych słuchawek i słuchaczy konkurs, w którym do wygrania są "starsi grubsi bogatsi". Według nas to wyjątkowo trudne pytania i nie potrafimy na nie jednogłośnie odpowiedzieć. Zwłaszcza na ostatnie.



Zmiany w SGB Tur i Cooltura (2010-03-30)

Psze państwa, najmocniej chcielibyśmy przeprosić, ale powstało zamieszanie małe w Łodzi: mianowicie niezroporozumienie w kwestii ceny biletów; sprawa już wyprostowana, bilety kosztują 15 zł w przedsprzedaży i 20 zł w dniu koncertu, ci, którzy mają już kupione bilety i zapłacili za nie 20 zł na bramce dostaną zwrot 5 zł. No i The Stylacja, jak najbardziej, gra z nami, gra. Ponadto mamy zamieszanie tak ogólnie na trasie: Rzeszów odpadł niestety, ale sumienie mamy czyste, bo walczyliśmy jako lwy, ale klub zdecydował się koncert odwołać, z nieznanych nam bliżej powodów; przenieśliśmy więc Kraków o 3 dni wcześniej, czyli 22 kwietnia, w czwartek zatem jesteśmy w Krakowie miast w niedzielę; no i zmienił się też klub w Gliwicach, ostatecznie zagramy w SJC; wszystko szczegółowo tu.
A na deser: strefa cooltura, czyli szczecińska tvp ustami młodzieży o "starszych". Gdzieś tak na 16.35 sie zaczynają nad nami zachwyty.



wszczecinie konkurs
w Poznaniu i Łodzi koncert
(2010-03-29)

czyli, lejdis i dżentelmen, szczeciński portal najpierw zrecenzował "starszych" a potem uczynił nasze dziecko najnowsze przedmiotem konkursu. Do wygrania płyt sztuk 4, pytanie proste jak 2+2, więc działajcie (ci którzy nie mają jeszcze drugiego egzemplarza na zapas).
A za nami kolejne wycieńczające koncerty SGB Tur, krew pot i łzy możecie zobaczyć na zdjęciach z Częstochowy, Wrocławia i Zielonej. Jak zwykle dziękujemy za przybycie, sie na przyszłość polecamy, kochamy was (coraz bardziej). Przed nami Poznań i Łódź, sprawdzajcie czasami radio ojro, bo rozdają wejściówki.
No i teraz, żeby nie było, że nie pisaliśmy tu nic, bo się nam nie chciało. Oo co to, to nie. My pracowaliśmy ciężko w czoła pocie, dla was, jak zawsze, wszystko. Nad teledyskiem. A tegoż premiera już za chwilę, jak się tylko singielek zrobi, bo zdecydowaliśmy (tzn prezes czereśniak), że klip zostanie do niegoż dołączony. Więc jeszcze chwila cierpliwości, póki co możecie sprawdzić, kto nam klipa skleja, bo to słynna szczecińska korporacja, GCM, czyli genuine cinematics.



Poszło! (2010-03-09)

panie, panowie, pierwsza 5 dniówka Starsi grubsi bogatsi Tur 2010-3000 za nami. Nie było łatwo, bo trasa to psze państwa podłe żarcie, nieustający stres i przebywanie przez zbyt wiele godzin w samochodzie z ludźmi, których każdy z nas skrycie nienawidzi. Ale co tam, nagrodą jest spotkanie z wami, najukochańszymi naszymi fankami i fanami. Dla tej miłości gotowiśmy każdą ofiarę złożyć z naszych rozrośniętych ego. Dziękujemy i pozdrawiamy wszystkich przybyłych na sztuki w Bydgoszczy, Warszawie, Olsztynie, Gdyni i naszym ukochanym szczecinie.
A i co najnajnajważniejsze - płyty już są, alleluja! Specjalny helikopter zrzucił je nam na dach busa w trasie między bdg a wwą, wszystko, żeby już już dotarły one czem prędzej do was. Więc śmiało zamawiajcie, pierwsze paki już do was lecą z prędkością światła. A na deser widełowywiad z radia ojro.



I z ostatniej chwili: (2010-03-02)

uzupełnienie filmowe poniższego niusa trasowego - zaproszenie wideło na szczeciński koncert. Kochamy was.



SGB Tur 2010-3000 (2010-03-02)

Let de tur bigin! Już za chwileczkie już za momencik wydarzenie wiekopomne, na które cała Polska w nerwach czeka. Wasz ulubiony zepsół za jakieś 56 godzin rozpocznie najgorętszy ogólnopolski szoł objazdowy sezonu. Rozegrzani turne po nrd, z nowymi patentami w scenariuszu, ale nie odcinający się od przećwiczonych i sprawdzonych. Co najmniej 1,5 h pitolenia, zrzędzenia, wieśniackich solówek i żenujących zabaw z publicznością. Jak na choince. Konkursy, śpiewanie, nowa oszałamiająca scenografia (chociaż osa dalej z nami jeździ), podstawy tańca ska w prezentacji miszcza tańca towarzyskiego Sajmona "Jazza" Garfunfla i kroki z kolejnych lewelów wtajemniczenia w erotyczny skarapreggedens. Muzycznie w programie zestaw najnowszych hitów ze "starszych grubszych bogatszych", debestof każda płyta, najnowsze kowery klasyków jamajszczykowszczyzny i coś z zupełnie innej beczki też. Tancerki topless, akrobaci, iluzjoniści, żonglerka, woltyżerka, ujeżdżanie słoni i przerażające koło śmierci. Już wkrótce w twoim mieście!!!



Zdrada!!! Spisek!!!
i preorder
(2010-02-27)

Panie, Panowie, wroga nam bardzo tajna organizacja składająca się z trzęsących się o swój los tuzów polskiego szołbiza dopuściła się ohydnego sabotażu! Zdradziecki spisek wdarł się do tłoczni, produkującej nasz brand niu album i cyrklem porysował matrycę "starszych grubszych bogatszych". Odrażający ten czyn ani trochę nas nie powstrzyma, jednakowoż opóźni odrobinę dostarczenie cdków do siedziby Showbiz Monstaz, czyli do posiadłości Zbigniewa Czereśniaka, miłościwie nam panującego prezesa naszej wytwórni. Bardzo przepraszamy, prokuratura już została zawiadomiona, psy gończe spuszczone ze smyczy, już wkrótce na łamach tabloidów przeczytacie o pierwszych aresztowaniach. Nie zmienia to jednak faktu, że płyt 1. marca w łapskach mieć nie będziemy. Ale 4ego już na stopro raczej.

Co do dostępności albumu 50-lecia: w empikach póki co nie będzie, bo i tam łapska syndykatu zawistnego dotarły. Będzie w mediamarktach, saturnach, internetowych sklepach handlujących płytami wszelkich. Ale my namawiamy was do zostawiania waszych ciężko zarobionych/wyłudzonych pieniędzy bezpośrednio u nas. Wspomagajcie głodujących artystów! Czyli kupujcie w naszym sklepie lub na koncertach. Dla tych, co doczekać się nie mogą: jeśliście zamierzaliście przybyć na nasze pierwsze koncerty "SGB Tour 2010-3000" (bydgoszcz, warszawa, olsztyn, gdynia, szczecin), to tam nabędziecie płytkie najszybciej. Dla mieszkańców inszych miast nie mogących się już doczekać (ja już bym chciała!) uruchamiamy preorder wspomniany w tytule, czyli prezamówienia. Ale wysyłka tak naprawdę możliwa będzie dopiero 8go marca, bo wcześniej nasz cyrk jest w objeździe. No tyle, że jak już sobie zamówicie, to my będziemy mieli przygotowaną kopertę z waszym adresem i jak tylko płyty do nas dotrą to Kolumb z Porkiem mykmyk na pocztę i zara macie.



rejdjo stacje (2010-02-24)

nasze ulubione są 3: euro, szczecin i ulicznik. Bo podjęły się beznadziejnej sprawy patronowania naszej nowej płycie. To pierwsze, euro (czyli ojro, przy okazji, nasza dżerman tur okazała się oczywiście gigantycznym sukcesem artystycznym i finansowym, pozdrawiamy chłopaków ze skorpions bardzo serdecznie) gra dzielnie bardzo synglowego "to tyle dziś...", wkrótce też będzie rozdawać "starszych grubszych bogatszych" i grać i puszczać i informować o trasie i w ogóle wspierać ze wszech miar. Takoż i ulicznik internetowy, siewie. A nasz ukochany szczeciński nadawca to już w ogóle: w sobotę najbliższą (czyli 27.02) gościć nas będzie w audycji "pozytywny eter" (start: 21.05), gdzie obszerniejsze fragmenta naszego bran niu longa, w poniedziałek (1.03) zawładniemy anteną w ramach "reggae got soul", ale ale najważniejsze wypłynęło dopiero co wczoraj: otóż, myli państwo, z rozkoszą dziką przyjemnością zapraszamy na gig do studia koncertowego polskiego radia szczecin. 8. marca, czyli w dzień goździka, godz. 19.00. A dla leniwych i nieszczecinian koncert będzie transmitowany lajf na antenie. Bajera.



promomiks! (2010-02-22)

hjer ju goł! czyli nasza najnowsza płyta "starsi grubsi bogatsi" w telegraficznym skrócie. Dla wszystkich tych, którzy już nas skreślili, porka ochrzcili maćkiem maleńczykiem, cały zespół określili mianem jakiegoś raz dwa trzy cztery i ogółem zniesmaczyli się wielce singlowym "to tyle dziś kosztuje". (prawie) wszystkie utwory we fragmentach, mających wzbudzić nieodpartą chęć zakupu naszego brand niu najnowszego longpleja. A premiera tegoż już już coraz bliżej. Promomiksa można sobie posłuchać u nas, na majspejsie lub lastefemie. Endżoj!



aelter, fetter, reicher (2010-02-17)

czyli zaczynamy nasze Dojcze Tur 2010. Już jutro, myli państwo, staniemy przed publicznością w Lajpziś, potem Drezden i w Chociebużu wielki finał. Przygotowaliśmy całą kupę (czyli szajse) niespodzianek mniej i bardziej muzycznych i ukrywać nie zamierzamy, że nasze turne po enerde jest poligonem doświadczalnym przed (narastające fanfary: tum tu tu dum tu du dum):
Starsi grubsi bogatsi Tour 2010-3000
czyli ogólnopolską przetrasą przekoncertową promującą nasz najnowszy przealbum. W 'lajf' sprawdźcie gdzie zawitamy, bo znalazło się na naszej mapie podbojów parę miast wcześniej żądłem osy nietkniętych. W programie takie rzeczy, że sie wam nie śniło, że tak można w ogóle. Parę staroci odgrzebaliśmy, wiadomo, że nowości bez liku z płytu a i ciekawostek kilku kowerowych się spodziewajcie. I jak zwykle - szoł, niedźwiedzie, striptizerki, akrobaci, konkursy, pokazy łucznicze, walki kobiet w majonezie, popisy iluzjonistyczne, woltyżerka, ujeżdżanie słoni i przerażające koło śmierci. Już wkrótce w twoim mieście!!!



goście, goście (2010-02-15)

czyli tym razem o wisienkach na tym torcie dla was od nas, czyli naszej najnajnowszej płycie
(której premiera, bo już chyba nie wspominaliśmy dawno:
1. marca 2010 !!!)

No i tak, najpierw tacy goście, co ich kojarzyć możecie, bo są obrzydliwie znani: jedna to nasza koleżanka prześwietna, co niegdyś zasłynęła szpiczastymi bajerami na cycki, drugi to nasz przyjaciel z wysp, Graham. No usłyszycie, to zaraz poznacie. Ale to ci tylko na chwilę się pojawiają na płycie, bo chcieliśmy dać szansę tym mniej znanym trochę, żeby ich wesprzeć nieco, popularności przysporzyć. Na początku i końcu płyty swym erotycznym jakże głosem odzywa się Stanisław Heropolitański, znany choćby stąd. A już już zupełnie na końcóweczce naszego niu longa WINI! Prześwietny szczeciński raper, stanowiący część uquad squadu. Najlepszy polski rap, bez dwóch zdań.



Brand niu najnowsze garniaki! (2010-02-11)

Wszystko u nas brand niu najnowsze teraz zasadniczo, tylko powoli powoli dawkujemy wam te nowinki, żeby przypadkiem nic nie umkło uwadze waszej wytężonej jakże. Jakeście zapewne zauważyliście na załączonym obrazku wasz ulubiony zespół się szarpnął i zaopatrzyliśmy się w nówka śmigiel kombinezony sceniczne. Panie i panowie, to prawdziwy przełom w historii zepsołu: do chwili tej wiekopomnej wycieraliśmy na koncertach nasze garnitury po tacie, studniówce, ślubie siostry, a niektórzy po komunii nawet, o czym świadczył stan opłakany tychże. Jednak przyszedł czas, by pożegnać nasze czarno-podobne wycieruchy i przywdziać jednolitość, nowość, świeżynkie. Korzystając z wyprzedaży w pewnej sklepów sieci łykliśmy sobie 5 kompletów białasków i doprawiliśmy buciorami cynkami też brand niu najnowszymi. Oczywiście to wszystko za wasze pieniądze, ale układ wydaje się przecież uczciwy: najpierw wy nam za płytę i wstępu bilet, potem my wam niu imidż luk of de jer 2010. Wszystko to dla was, bo, a jakże, kochamy Was!!! I nie, że do zdjęć tylko się wypindrzyli, nie. Normalnie na scenie będziemy w nich kicać. A że białe są, to prosimy nas już nie poklepywać po plecach przy zamawianiu "małgośki" i "cztery razy po dwa razy".



Brand niu najnowszy singel!!! (2010-02-08)

"To tyle dziś kosztuje". Tzn. singla zasadniczo jeszcze nie ma (nasza wytwórnia ściemnia z terminami), w sensie płyty. Ale bedzie. I to jaka! Z remiksami, że huhu. Póki co, nie zdradzimy jednak jacy słynni artyści nurtów black pagan metal, gangsta rap i breakcore podjęli się karkołomnego zadania przedstawienia swych autorskich wersji naszego arcydzieła. Ale, tradycyjnie już, damy do possania, czyli cały singiel za friko specjalnie dla was u nas na sajcie.
Do "To tyle..." wracając: męskim tembrem (bo że szmulka śpiewa, to wiadomo, że Alicja wasza ukochana) piosenkę wypełnił nasz trębacz Porek - teraz już nie tylko nadzieja polskiego dżezu i tańca towarzyskiego, ale i samczej wokalistyki. Dla wszystkich wielbicielek Szymona (a wiemy, że jest ich niemało): na "starszych..." odezwie się paszczą wasz amant ulubiony jeszcze parokrotnie. Bo że trąbi to sie wie. Trąbi też Ważny Jarosław, znany co poniektórym z zespołu Kult, tylko trąbę ma większą. Puzon dokładnie.
Bierzcie i słuchajcie z tego wszyscy! U nas do ssania tu, na naszym majspejsie tyż, a już wkrótce w każdej szanującej się stacji muzycznej!



Z archiwum Osy (2010-02-06)

W ramach porządkowania spraw starych odegrzebujemy incydent sprzed miesięcy (no dobrze, że nie sprzed lat chociaż), czyli, myli Państwo, pamięciami sięgamy do lipca roku ubiegłego, gdy to stanęliśmy na boisku ZK w Nowogardzie. Nie by meczyk jakiś nożny czy koszykówkowy rozegrać, ale by się dzielić naszą miłością do Was, ukochana nasza publiczności i tfurczością. Było ciepło i słonecznie (tak, bywa tak też w tej szerokości geograficznej), gorunco wręcz. A dzięki Krzysztofowi, którego pozdrawiamy serdecznie z tego miejsca, zdarzenie całe zostało udokumentowane całkiem rzetelnie. I tak galeryjkie se można obeźrzeć a żeby nie było, że fotoszop i ściema to i film do wglądu załączamy.
No ale wracając do tematu:
najnowsza płyta twojego ulubionego zespołu "Starsi grubsi bogatsi" już 1. marca !!!




Sprzedajemy się (choć nikt nie chce tego kupić) (2010-02-04)

czyli, myli państwo, po raz pierwszy w naszej bardzo niezależnej historii ulegamy. Pieniądza sile, komerchy dyktatowi, gustom plebejskim. Od początku świata towarzyszył nam skomplikowany bardzo adres vespa.odra1300.org. Dumniśmy z niego byliśmy jako te pawie po miksie alkoholi wszelkich, bo primo: że odra i że 1300 (to już wywoływało konsternę tak przez nas ulubioną na odbiorcy twarzach) - słynny to jakże komputron, historii kawał; po drugie sekundo, że .org. Że taki niezal. Żadne tam .com, handlarski szajs, przecież idełę szczytną sprzedajemy, nie jakieś lody, batony czy gacie. No i że tak nas to wiązało z prześwietnym blogiem zaprzyjaźnionego naszego naukowca, prof. Maksymiliana Pustoty.
Ale koniec, pora kark chylić przed tłuszczy niemrawością umysłową. Niedawno prezes Czereśniak (znaczy się wydawca nasz, zły kapitalista) zadecydował: zmieńcie se ten adres, bo nawet ja spamiętać nie mogie, a przecież mózg mam odpowiednio wyfałdowany i brużdżony, to co reszta dopiero tłuków, ciołów. Tak więc: najnowszy nasz adres w łorld łajd łebie to:
www.vespaband.pl

("band" to zespół się znaczy, dodaliśmy celem odróżnienia się od znanego producenta miśków żelków, który bez skrupułów naszą nazwę wykorzystuje mimo procesów bezlicznych). Oczywiście nadal działać będzie odra1300.org, teraz dwa mamy adresy (bogatsi w końcu, co przypomina, że od tematu trochę odbiegliśmy):
najnowsza płyta twojego ulubionego zespołu "Starsi grubsi bogatsi" już 1. marca !!!